Klub Sportowy Drwęca
Dodane przez admin dnia Październik 19 2013 14:25:17
KLUB SPORTOWY DRWĘCA - motor lubawa, 16.10.13 r.
Derby, przydomek meczu zwasnionych klubów najczęściej zza miedzy, który elektryzuje wszystkich kibiców, nawet tych, którzy z głównym nurtem kibicowskim w danej ekipie nie mają zbyt wiele wspólnego. Tak też było w naszym przypadku. 16 października to data, która wywołała skok adrenaliny wśród wszystkich mieszkańców Nowego Miasta i zaprzyjaźnionych miejscowości z okolicy. Mecz pucharowy z Motorem Lubawa...


(Czytaj więcej)
Rozszerzona zawartość newsa
Jako, że Lubawa położona jest 16 km od NML, od początku naszej kariery kibicowskiej nie przepadaliśmy za sobą. Pamiętne starcie z Motorem pod kasami, kiedy wjechali nam na jednen z meczów oraz ostatnie wydarzenia, konfrontacje Młodej Drwęcy z niezbyt odważnym Młodym pokoleniem legionistów z Lubawy. Mobilizacja w naszych szeregach rozpoczęła się równo minutę po informacji z jakim przeciwnikiem przyjdzie nam się zmierzyć. Setki plakatów na mieście, nawoływanie znajomych, ciśnienie, które dawało się we znaki każdej nocy poprzedzajacej mecz. Niestety, jak świat światem nigdy nie obędzie się bez niechcianych sytuacji, które dość konkretnie pokrzyżowały nasze plany. Prezes, którego kieszeń mimo nakładów pieniężnych czy to od miasta czy sponsorów ciągle jest pusta nie zgodził się na mecz przy otwartych trybunach, ponieważ nie stać go było na ochronę. Powodem tej absurdalnej decyzji były wrzuty jakie kilka dni przed meczem lubawiacy zdołali nam nabazgrać na terenie miasta, a w szczególności stadionu (jak wiadomo nie byliśmy obojętni ). Cała ta niezbyt skomplikowana afera wywarła presję na policji, która w dniu meczu musiała wywiązać się z zadania, mimo, że nawet z ich strony dało się zauważyć naciski na prezesa o otworzenie bram dla kibiców. Jeszcze na kilka dni przed meczem niebiescy odwiedzają kilku chłopaków w celu doinformowania się n.t. przebiegu meczu, jak wiadomo na niewiele im się to zdało. Mimo tych wszystkich przebojów postanowiliśmy zorganizować zbiórkę i udać się pod stadion by dopingować swoją drużynę. Równo o godzinie 14:00 pod nowomiejskim kinem zaczęło się zagęstniać, co w ostatecznej fazie dało liczbę 140 osób na pochodzie zorganizowanym z rynku na stadion. Mimo szczerych chęci nie udało nam się uniknąć kamerowania i legitymowania, policja zepchnęła nas pod bramę skąd nie było miejsca na ewakuację. Ostatecznie pod stadionem zjawiło się około 160 osób, co jak na środek tygodnia, zamknięty stadion i wszelkie inne okoliczności dało niezłą liczbę. Wbrew staranion policji udało nam się przemknąć polaną pod płot, z którego mogliśmy dopingować Drwęcę. Przez 90 minut skupiliśmy się na dopingu, który całkiem nieźle uwydatniał naszą siłę. Po meczu udaliśmy się na rynek, gdzie przy blasku pirotechniki głośno przedstawiliśmy nasze stanowisko odnośnie derbów i mimo niekorzystnego wyniku pokazaliśmy kto jest w tym konflikcie myśliwym a kto zwierzyną Olimpia rozwiesiła transparent dla jednego z chłopaków o treści "Ciosek wracaj do zdrowia". Po wszystkim udaliśmy się na wspólną integrację. Wielkie dzięki dla braci z Grudziądza, którzy wspomagali nas w 20 głów i fan clubów (w szczególności Lidzbarka). I co z tego, że mecz przegrany... motor bez zmiany będzie jeb***! AVE WIELKIEJ DRWĘCY!
Oficjalne stanowisko kibiców Klubu Sportowego Drwęca - B1919