Serwis kiboli Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie
HomeDownloadsForumsArticlesSearch
Welcome [Guest], Please (Register)  |  Home  Home
Nawigacja
Strona Główna
Informacje
Kontakty kibicowskie
Śpiewnik
Flagi
Liczby
Układowicze
Fan cluby
Forum
Tatuaże
Tapety
Vlepki
Multimedia
Szale
NL'09
Foty ekipy
Wspomnienia fanatyka
Plakaty
Turnieje kibiców
Gadżety
Sklepik Kibica
Klub
Informacje
Kadra
Stadion
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

dzikikgm
03/09/2016 10:11
KS DRWĘCA!!!

twojtyp
13/01/2016 08:23
Cześć. Jak tam na stronie? http://twojtyp.pl/bukmach
erzy/bonusy/bet365-bonus.
html


admin
15/04/2014 12:11
Żyjemy, zapraszamy do działu liczby smiley

Gliwiczanin
21/09/2013 04:55
Halo Drwęca! Żyjecie??

OKSFcP
19/09/2013 22:39
Adminie - możesz odpisać na PW? Pzdr.

Vegoria
20/10/2012 12:26
Relacja LIVE z Meczu Drwęca Nowe Miasto Lubawskie vs CWKS Vęgoria Węgorzewo dostępna na stronie www.gloswegorzewa.pl

admin
30/03/2012 00:43


Wspomienia fanatyka
Komentarz do działu:
Dział ma na celu ukazanie rzeszy odbiorców jak często w środowisku kibicowskim dochodzi do śmiesznych, niepowtarzalnych i niezapomnianych sytuacji, które będą tkwiły w naszej pamięci do końca życia.

* Akcja miała miejsce w 2008 roku w Janowcu Kościelnym. Był to pierwszy nasz wyjazd, kiedy spadliśmy do ligi okręgowej inaczej mówiąc ,,ligi wsi". Grupa miejscowych napinaczy kręciła swój młynek na pobliskiej górce znajdującej się za jedną z bramek. Podczas pierwszej połowy doszło do obustronnych bluzgów. Typowa napinka bełkotów z wiochy. Po przerwie, gdy wróciliśmy ze sklepu dało się zauważyć, że miejscowa chuliganka próbuje coś zdziałać z niebieskimi. W pewnym momencie podbijają do nas psiaki i pod pretekstem kradzieży chcą powinąć jednego z naszych chłopaków. Nie będąc obojętni biegniemy odbić naszego ziomka i w naszą stronę z owej górki zaczyna biec zjednoczone pół wsi, ochrona i psiarnia z Nidzicy. Stajemy w szyku kiedy to jeden z miejscowych napierdolony jak dzika świnia, wypierdala orła na łeb i na pysku zjeżdża z pagórka. Będąc na samym dole odkręca się na plecy i w geście pożegnania, przyciska do piersi czerwoną trąbkę, na której kilka minut wcześniej ,,grał". Sytuacja przekomiczna rodem z kina akcji. :)

Opis: (Bart)

* Wyjazd do Jonkowa. Ruszamy w 4 auta, podczas drogi oczywiście "gruuubaaa" alkoholizacja. Wysiadamy z auta, na stadion mamy jeszcze kawałek drogi pieszo, gdy idziemy słychać oburzenie miejscowych, ponieważ nasi piłkarze strzelili właśnie bramkę (mecz już trwał). Podczas meczu wywieszamy fane, miejscowi napinają się przez cały mecz, pozdrawiając Stomil Olsztyn oraz Polonie Bydgoszcz (?). Nie zwracamy na to uwagi i po meczu udajemy się do fur. Miejscowi znów zaczynają napinkę, śpiewając coś o pobycie naszego klubu w zapleczu ekstraklasy. Tego było już za dużo i dwóch konkretnie pijanych od Nas przeskakuje płot i wjeżdża na murawę. Słyszę od kolegi L., żebym ich powstrzymał, przeskakuje płot, ale biegnę dalej z nimi w stronę miejscowych :) Ci nie zaliczają tego dnia do szczęśliwych, wjeżdża reszta naszej ekipy, a także bramkarz naszego zespołu :) W czasie avanti jeden miejscowy chcąc Nas pokarać spisuje nam rejestrację, po czym na szybkości wsiadamy do fury, pada hasło "K. pizda" :) K. rusza, jednak nie zauważa stojącego za nami samochodu koleżanki A. :) Wkurwienie sięga zenitu, ale jakoś ruszamy. Szkoda, że GLKS spadł ligę niżej, bo odpadł nam ciekawy wyjazd w tej nudnej i folklorystycznej lidze :)

Opis: (A.C.A.B.)

* Olimpia Grudziądz - Zagłębie Sosnowiec - Na ten wyjazd nie miałem większego ciśnienia choć sam mecz na trybunach zapowiadał się emocjonująco... Z samego rana jadę PKS-em do Brodnicy o mały włos nie pojechał bym do Torunia ale kierowca z zimną krwią podbił do mnie i obudził na samym dworcu autobusowym ;) 2 godziny czekania na pociąg... Mały spacerek po Brodnicy ale nie stwierdzam wrogich jednostek wiec zmierzam w stronę dworca PKP. W pociągu ogólnie nuda, dosiadają sie do mnie jakieś stare dziady, ogólnie troche śmiechu i dużo więcej snu. Z PKP w Grudziądzu odbiera mnie P****, pijemy browar i zmierzamy w stronę osiedla, tam widzimy się z resztą ekipy i po spożyciu lepszych trunków idziemy na stadion... Olimpii na sektorze 250 osób goście zjeżdżają się na raty, dobry doping przez cały mecz, ogólnie spokój. Po meczu powijają kogoś z Olimpii, po małej szarpaninie odbijamy typa i lecimy w 100 osób w stronę osiedla. Dobrą zabawę jak zwykle popsuły służby mundurowe które wpadają w kilkanascie kabaryn, spisują, rozdają mandaty za darmo, kamerują czyli to co zawsze... Z upływem czasu postanawiamy wbić się do baru, dobrą zabawe zapewniają pewne specyfiki. Miałem zostać na noc ale okazało się że jest miejsce w furze i mogę się zabrać. Zniszczona morda i brak chęci na dalszą integracje podpowiadają mi że czas się zwijać, droga do NML jest jeszcze bardziej dobijająca, jednak o własnych nogach wychodzę z samochodu tym samym kończąc ten udany i pełen atrakcji wyjazd :)

Relacja: ŁysyKSD (Drwęca Nowe Miasto Lubawskie)

* Bałtyk Gdynia - Gryf Słupsk - Jako prężnie działający ultras dostałem pozwolenie na swój pierwszy wyjazd na Bałtyk od starszych chłopaków z BWB. Jak to w większości historii małolatów, głównym problemem byli rodzice. Jednak umiejętność kłamania Mamusi w żywe oczy, szybko załatwia sprawę. 14-latek od trzech dni śpiący jak na szpilkach, to uczucie, które po dziś dzień nie mogę zapomnieć ;) W końcu przychodzi ta wymarzona sobota. Szybkie przygotowania do ,,ogólnopolskich zawodów w bieganiu" i małolat wsiada do fury. Podczas drogi na pociąg odpalony zostaje tłok, dzięki któremu chłopaczyna zapada w stan upojenia i nie przejmując się jadąc za policją, zaś przed strażą miejską pali roślinę kojącą jego duszę. W końcu jesteśmy na PKP, kupujemy bilety i pakujemy się do przedziału. Droga mija szybko, bardzo szybko, bo wydawało mi się jakoby minęło tylko 5 minut. Chyba zapadłem wtedy w dobrą hipnozę, bo kojarzę wyłącznie stukanie o szyny... Na miejscu odbierają nas T. i O., leci propozycja szamy. W barze obsługują nas dziewczyny z NML, studiujące w Sopocie. Spacer po molo i czas wyruszyć na stadion. Pod stadionem czeka na nas już z 30 chłopaków z BG. Najmłodszy z ekipy jestem częstowany trunkami z procentem i w wesołym humorze w końcu doczekałem się 1 gwizdka. Mecz mija dość sprawnie, w przerwie mamy okazję spotkać znanego R. z Arki, który tego dnia raczej nie interesował się zbytnio obecnością biało-niebieskich na obiekcie przy Olimpijskiej 5. Po meczu w raz z chłopakami z BGH i Kotwicy udajemy się na melanż do baru, a następnie na chatę do M. Mam tam okazję napić się z B. z Lęborka, który dość miło zachowywał się do mojej młodej osoby. W końcu czas zawijać na pociąg, ostatnie piwka, podziękowania za zajebiście spędzony dzień i wraz z P. kimamy w pociągu. Oprócz faktu, że obudziliśmy się z problemem przejechania wymierzonej stacji, kiedy wpadamy w krótką panikę, nic tego dnia więcej się nie dzieje. W domu zawitałem o 3 w nocy, niestety ze smutną wiadomością, iż dobiegłem do mety czwarty...;)

Opis: (Bart)

* Motor Lubawa - Zamek Kurzętnik - Poinformowani przez chłopaka z FCK, że wybierają się zorganizowaną grupą na ten mecz, za wszelką cenę staramy się dostać na obiekt Motoru. Czwórka małolatów nie posiadająca możliwości zwraca się z prośbą do jednej z matek, ta nie odmawia nam podwiezienia. Na rynku w Lubawie dołącza do nas kolejna czwórka i w ośmiu w szalach, i z flagą kierujemy się na stadion. Jak się jednak okazuje wyjazd kibiców Zamku na mecz z Motorkiem to tylko wymysł dzieciaka, którego zbyt mocno poniosła fantazja. Mimo tego wbijamy na mecz, nawet udaje nam się dogadać z ochroną i na spotkanie wbijamy za friko. Początkowo znudzeni, rozklejamy nowo przysłane vlepki we wszelkich możliwych miejscach. Młyn Motoru liczył tego dnia niecałe 20 osób. Nie zabrakło także słynnego M., który zza płotu kierował swoją ekipą i równie dobrze jak oni dopingował swoich kopaczy. Na początku drugiej połowy dołącza do nas czterech chłopaków z sekcji H. Zamiar nasz był prosty... zdobyć flagę Motoru. Jednak okazało się to trudniejsze niż przypuszczaliśmy. Zostajemy wyczajeni przez miejscowych i ochronę, która blokuje nas w rogu sektora i nie dopuszcza do starcia z Lubawiakami. Nie długo później wpada psiarnia, spisuje nas i konfiskuje nam kilka vlepek. Proponujemy nawet wyjście banda na bandę Motorowcom jednak ci twierdzą, że nie mają tego dnia ekipy... No cóż 8 małolatów to nie lada wyzwanie :). Do końca meczu nic więcej się nie dzieje, zbulwersowani udaremnieniem przez ochronę naszego haniebnego planu wracamy do domów. :)

Opis: (Bart)

Czarni Małdyty - KS Drwęca Nowe Miasto Lubawskie - 15 Sierpnia 2001 rok (skład melanżowo pizdowy). Ruszamy autokarem na pierwszy mecz Drwęcy w 4 lidze W-M. Pierwszy wypad trafił nam do Małdyt. Na zbiórce zbieramy się w ok 40 osób i pełnym autokarem ruszamy na mecz. Po drodze kilka przystanków i oczywiście promocje :) Więc za nim dotarliśmy na miejsce towarzystwo miało wiele promili we krwi. W końcu dojeżdżamy na miejsce. Wysypujemy się z autokaru, a w nasza stronę leci grad butelek. Na dzień dobry u nas 1 głowa rozbita. Wiele się nie zastanawiając ruszamy na miejscowych tubylców, których konkretnie obijamy(z ich strony na pewno jeden K.O) i wyganiamy ich ze stadionu. Myśląc, że wieśniaczki dali sobie spokój dalej bawimy się na trybunach. Po przerwie ku naszemu zdziwieniu od tyłu atakuje nas stado rozwścieczonych rolników ze sprzętem(metalowe pręty, rurki i sztachety) krótkie starcie na trybunach po czy akcja przenosi się na murawę!! Pamiętam jak kolega K. traci okulary broniąc bębna. W międzyczasie sędzia dostaje konkretny pocisk, że ma lepiej sędziować, bo nie wrócimy na trybuny :) . Po chwili wszystko się uspokaja i tak też zostaje do końca meczu. Po meczu pakujemy się do autokaru i wracamy do NML, gdzie rozchodzimy się do domów.

Opis: (Langus)

* Zamek Kurzętnik - Start Działdowo. Nudny wakacyjny poranek daje się we znaki... Jako, że małolat dzień wcześniej ,,popłynął" wraz z kolegami z osiedla trunkiem siarkopochodnym, myśli w głowie zdają się kumulować do granic możliwości. Nagle w kieszeni dzwoni telefon. Jeden z młodych kurzętnickich fanów Drwęcy oświadcza, iż nie długo na ich mecz mają zjawić się kibice z Działdowa. Szybka rozkminka i wraz z G. w szalach udajemy się po bęben do klubu. Jako, że była to niedziela pech chciał, że trafiliśmy na ludzi wychodzących z kościoła. Cóż to zdawała się być za kompromitacja kiedy to młokosy w szalach z bębnem idą środkiem miasta jakby nigdy nic, zamiast posłusznie słuchać kazania na mszy. Jako, że mieszkamy w małym miasteczku jedną z osób w tłumie był kolega A., który kiedyś aktywnie uczestniczył w życiu kibicowskim. Mały opierdol, że bez czyjegokolwiek zezwolenia wzięliśmy bęben, olewamy gościa i zmierzamy w stronę Kurzętnika. Kilka kroków za granicami miasta udaje nam się złapać na stopa. Kilka minut i znajdujemy się na obiekcie sportowym w miejscowości Kurzętnik. Kibice Zamku ze względu na przyjazd gości postanowili zorganizować zbiórkę przed meczem w celu przeanalizowania spotkania. Na zbiórce jest nas cała szóstka. Średnia wieku także nie powalała choć w folklorystycznym Kurzętniku bywało gorzej, co mogli dostrzec m.in. Stolmilowcy czy Jeziorowcy, opisujący zajścia na meczach z Zamkiem. Zmierzamy w stronę sektora ,,KK". Początkowo ochrona robi nam problemy(mieliśmy na sobie szale derbowego rywala), co było mega komiczną sytuacją, gdyż nigdy nie spodziewaliśmy się, że osoby od bezpieczeństwa zaatakują Zamkofanów, młodzieżówkę, która ledwo, co odrosła od ziemi. Zbieramy się na sektorze. Do grupki 6 osób dołączają kolejne i razem jest nas 20 osób. Na wyposażeniu mamy pirotechnikę z pobliskich sklepów zaopatrujących ludzi w akcesoria świetlne na sylwestra. Po kilkunastu minutach na mecz wpada 50 osobowa grupa Startu Działdowo. Cały mecz w naszym wykonaniu to dziecięca pokazówka w stronę kibiców przyjezdnych. Trochę cieplej zrobiło się, gdy Działdowscy fani Startu nie wytrzymują napięcia i przeskakują płot w celu konfrontacji z naszą niezbyt pokaźną grupą. Otrzymujemy tajne info odnośnie akcji jaką chcą nam wykręcić Startowcy. Chłopcy mieli na celu skrojenie nam jakże cennego bębna. Jeden od nas łapie wcześnie przyniesiony bęben i co sił w nogach ucieka łukiem do klubu, przy okazji gubiąc buta. Startowcy uspokajają się pod naporem ochrony, która co sił w dłoniach zaczyna pałować przyjezdnych. Cóż za ulga, gdy jesteśmy już bezpieczni i możemy znów zebrać się do kupy, w celu dalszej prowokacji. Po meczu na szybko organizujemy kamienie, lecz niestety na trasie staje nam policja i zniesmaczeni musimy pogodzić się z godnym pożegnaniem kibiców z Działdowa.

Opis: (Bart)

Następny mecz
BOJKOT

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Partnerzy
Strona kibiców Olimpii Grudziądz

Najlepsze vlepki

Strona kibiców Iskry Piotrowice

akssparta.boo.pl

SPARTAN-sklep kibica Sparty Augustów

SPARTAN-sklep kibiców Granicy Kętrzyn

 Oficjalny serwis klubu MKS Opolanin

 Serwis Polonii Pasłęk

SZALIKI.COM-sklep kibica

produkcja vlepek - najlepsze vlepki

Centrumreklamy.com


Original TweakIt by: Madman ˇ Re-designed, Re-coded & Ported by: PHP-Fusion Themes

Powered by PHP-Fusion v6.01.6 © 2003-2005

430,931 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie